Zerwałem z tym, co przeszkadza mi wierzyć
w prawdę i fałsz, kłamstwo i grzech.
Zerwałem z tym niepotrzebnym snem,
z tym co wzięło mnie. Z niepotrzebnym snem.
Wybacz Boże, dotknij mnie dłonią swą.
Tuż za mną cień, jak odnaleźć się.
Chcę pogadać znów, cholernie zino tym
którzy wędrują sami.
W sercach mróz, słychać ludzi wokół,
gdzieś w ciemności światło...
Boże spraw, bym zobaczyć mógł
jakiś znak,
zobaczyć mógł
jakiś znak.
Zerwałem z tym co przeszkadza mi wierzyć
w prawdę i fałsz, zerwałem z tym.
Wybacz Boże, dotknij mnie dłonią swą...
Za oknem żywi ludzie, inny wymiar, inne życie
Czy wiesz jak ciężko jest, walczyć z każdym nowym dniem
Każdej nocy modlić się o bezpieczny, spokojny sen
Bez nadziei i bez szans, spojrzeć w karty, mówiąc pas
ref.:
Czy przyjmiesz mnie mój Boże, kiedy odejść przyjdzie czas
Czy podasz mi swą rękę, a może będziesz się bał
A może będziesz się bał
o jee...
Za oknem wrzeszczą ludzie - szybę stłukł, rzucony kamień
Czy wiesz jak czuję się, gdy w objęciach trzyma śmierć
Gdy wyrok napisany, w lekarza oczach szklanych
Gdy lecą, lecą tak, jak ten malowany ptak
ref.:
Czy przyjmiesz mnie mój Boże...
Za oknem wrzeszczą ludzie...
ref.:
Czy przyjmiesz mnie mój Boże...
W labiryncie ulic odnalazłem Cię,
O wiem, jak się bałaś.
Skąd uciekłaś - nie wiem, w ten koszmarny dzień
Jak lód na Twojej twarzy.
Tak to Twój ojciec pijany miotał przekleństw grad
Gdy kopniakami wymierzał karę za Twój grzech.
Buty, pięści, pas,
Buty, pięści, pas,
"Mała suko, tylko o tym milcz, co tatuś zrobił Ci!"
W labiryncie ulic...
Tak to Twój ojciec...