Pędzący tłum mija Cię, powietrzem jakbyś był.
Na ulicy setki aut i krzyk.
Siedzisz sam na ławce tej, poezji czytasz tom,
Nie spiesz się w ten słoneczny dzień, Ty wiesz:
Albo być, albo mieć
Albo być, albo mieć
Jakiś grosz przydałby się, przyjaciół zabrać gdzieś
Małe święto i mały bal - za grosz.
A ludzie pędzą jakby świat za chwilę zniknąć miał.
Dalej sam na ławce tej - Ty wiesz:
Albo być, albo mieć
Albo być, albo mieć
Jakiś grosz przydałby się, przyjaciół zabrać gdzieś
Małe święto i mały bal - za grosz.
A ludzie pędzą jakby świat za chwilę zniknąć miał.
Dalej sam na ławce tej - Ty wiesz:
Albo być, albo mieć
Albo być, albo mieć
Albo być, albo mieć
Albo być, albo mieć...
Głosy wokół mnie mówią nic, nic nie jest na pewno.
Leżę, patrzę w sufit i wiem,
wieczne jest niebo nade mną.
Cieknący kran, tynk odpada ze ścian,
za oknem czai się nuda.
Dzwonek u drzwi nie odezwie się nigdy,
samotnością zatruty umieram.
Ja wiem.
Ja wiem - obojętność, jak cierń, ostry ból.
Ciągle jeszcze mieszka w ludzkich sercach
Ja wiem.
Z czoła ocieram noc, otwieram drzwi,
na schodach pusto i cicho.
Ludzie zamknięci w snach
wciąż chowają na dnie swoich dusz pająki strachu.
Rozpaczy krzyk nie obudzi w nich niepokoju,
ani litości.
Za ciasne głowy na myśli, za twarde serca na miłość
Ja wiem...
Pomyślcie chłopcy - co nam zostało
Świadkami byliśmy jak padło świata pół
Pamiętać, zapomnieć - śmiać się czy grać
A jednak czegoś nam żal, czegoś nam żal, czegoś żal
Znów popłynęły nasze wspomnienia
Gdzieś tam po czwartej, pustej butelce
Coraz to głębiej, głębiej do dna
Śmiać się czy płakać, śmiać się czy grać
Śmiać się czy grać, śmiać się czy grać
Dla nas przecież tak nie znaczące nic
Szare są i kolorowe
Wspomnienia zwyczajne tak
Dla nas przecież tak nie znaczące nic
Szare są i kolorowe
Czasem tak dziwnie, gdy patrzysz na mnie
I wtedy ja po prostu wiem
Ty chciałabyś by było jak dawniej
Bo czegoś nam, czegoś nam brak
Czegoś nam tu brak, czegoś nam tu brak
Czegoś brak, czegoś brak, no no no.....
Ty nie patrz tak na mnie tak
Dlaczego tak