Każdemu co zdarza się
Mieć czasem ten gorszy dzień
Nie uciekniesz od tego nie
Bankowo dopadną Cie
I tam na rozpaczy bieg
Będziesz sam zastanawiał się
Czy sobie nie strzelić w łeb
no a jeśli nie !
ref. Jak nie to cykl
Browara łyk
I jeśli to nie jest grzech ,
napij się , a będzie tak jak chcesz.
2. Ja poległem nie jeden raz
Gorszy dzień to najgorszy kac
NIewyobrażasz tego sobie
Jak się wszystko pierniczy w głowie
Mimo twych nie najlepszych dni
Warto jednak sobą być
chyba że innym już satjesz sie
No a jeśli nie !
Ref. Jak nie to .....
No u no u no no no
3. Oby niekt nie był wtedy sam
Propozycję dla ciebie mam
Na te wszystkie gorsze dni
Mam taki dobray plan
Od rana najlepszy blous
No a potem na miasto szus
Może impreza nawinie się
a nawet jeśli nie !
ref.
Jak nie to cykl
Browara łyk
I jeśli to nie jest grzech ,
napij się , Zrób to to dla mnie to cykl
Browara Łyk u no no no no ,
i jeśli to nie jest grzech napij się a
będzie tak jak chcesz./#2
Kajś ty dziołcho łoczy miała, co ten gizd takiego mioł
Żeś akurat go wybrała - co ci doł, co ci doł
Byli inksi chopcy przeca, każden pod twym domem stoł
Tyn sie wcale nie zalecoł, co ci doł, co ci doł
Na galotach same łaty, w kabzie pusto - tak czy ni
Mały, chudy, kosprowaty - ślipia złe, o...złe
Nic w garażu, nic w PeKaO, kawał gizda - kożdy wi
Czymu jimu sie udało, a mnie ni, a mnie ni
Kajś ty dziołcho łoczy miała, co ten pieron w sobie mioł
Po coś tego gizda brała, powiedz szczyrze - co ci doł
Wzion cie tak jak małe piwo, jeszcze sie po wszystkim śmioł
Przeca widzo żeś nieszczęśliwo - co ci doł, co ci doł
Strzel tym gizdem, strzel chacharym - to nie życie - co z nim mosz
Nigdy z wos nie bydzie pary, dyć go znosz, dyć go znosz
Byda czekoł przyda przyciż, dej mi ino jakiś znak
Żebych mioł nadzieja chociaż - no to jak, no jak
Co cie dziołcho trzyma przy nim, byda czekoł - napisz list
Abo zadzwoń - nic nie zmienisz - bo to gizd, pieroński gizd
Kajś ty dziołcho łoczy miała.... po coś tego gizda brała
Kajś ty dziołcho łoczy miała, dyć to prawda, a nie pic
Po coś tego gizda brała - nie rozumia z tego nic
Nie rozumia, nie rozumia, nie rozumia z tego nic
W labiryncie ulic odnalazłem Cię,
O wiem, jak się bałaś.
Skąd uciekłaś - nie wiem, w ten koszmarny dzień
Jak lód na Twojej twarzy.
Tak to Twój ojciec pijany miotał przekleństw grad
Gdy kopniakami wymierzał karę za Twój grzech.
Buty, pięści, pas,
Buty, pięści, pas,
"Mała suko, tylko o tym milcz, co tatuś zrobił Ci!"
W labiryncie ulic...
Tak to Twój ojciec...