Głosy wokół mnie mówią nic, nic nie jest na pewno.
Leżę, patrzę w sufit i wiem,
wieczne jest niebo nade mną.
Cieknący kran, tynk odpada ze ścian,
za oknem czai się nuda.
Dzwonek u drzwi nie odezwie się nigdy,
samotnością zatruty umieram.
Ja wiem.
Ja wiem - obojętność, jak cierń, ostry ból.
Ciągle jeszcze mieszka w ludzkich sercach
Ja wiem.
Z czoła ocieram noc, otwieram drzwi,
na schodach pusto i cicho.
Ludzie zamknięci w snach
wciąż chowają na dnie swoich dusz pająki strachu.
Rozpaczy krzyk nie obudzi w nich niepokoju,
ani litości.
Za ciasne głowy na myśli, za twarde serca na miłość
Ja wiem...
Straciłem pracę, wylali mnie dziś.
W lodówce przeciąg hula.
Jak w dominie seria nieszczęść i klęsk,
a w dodatku pękła rura.
W dodatku pękła rura.
Czy nie za dużo tych zmartwień i trosk
jak na jednego człowieka?
Jak w dominie seria nieszczęść i klęsk.
I jeszcze ty dlaczego nie czekasz?
I jeszcze ty dlaczego nie czekasz?
Dlaczego jednym wszystko idzie jak z nut
a innym jak po grudzie.
Powiedz czemu ten cały bagaż trosk
tak nierówno, nierówno dzieli los.
Nie równo dzieli los między ludzi.
Dlaczego innym idzie jak z nut,
a u mnie jak po grudzie?
To nie ważne, wypiję piwa łyk
no i nic już nie nie obchodzi mnie.
No i nic nic nie nie obchodzi mnie.
W labiryncie ulic odnalazłem Cię,
O wiem, jak się bałaś.
Skąd uciekłaś - nie wiem, w ten koszmarny dzień
Jak lód na Twojej twarzy.
Tak to Twój ojciec pijany miotał przekleństw grad
Gdy kopniakami wymierzał karę za Twój grzech.
Buty, pięści, pas,
Buty, pięści, pas,
"Mała suko, tylko o tym milcz, co tatuś zrobił Ci!"
W labiryncie ulic...
Tak to Twój ojciec...