Zawsze byliśmy razem, a teraz co
Twój wróg, moim był i co z tego
Szanowałem uczucie twe
Do dziewczyny, której nie znałem ooo.....
To była przyjaźń - odpowiedz mi
To była przyjaźń - czy tylko popis życiowej gry
Pamiętam podwórko i szkołę
Pierwsze wyprawy po dobro i zło oo....
Zawsze mówiłeś, nie przejmuj się oo....
Miłość to bzdura, a życie
To dla nich, to gra
Długo tak myślałem, ale w końcu czas
Czas pozwolił wybrać, przemyśleć jeszcze raz
Twoje przekonania, nawet i wiarę w to, że
W życiu tylko człowiek liczy się
Szukałem kiedyś minionych dni
Wspomnienie drogę wskazało mi
Stoję jeszcze w progu zatrzaśniętych drzwi
Słyszę jeszcze słowa, nie istotne już
Bo na scenie życia kiepski aktor grał
Choć to mogła wielka sztuka być
To, to mogła być sztuka, o nie...
Zawsze, zawsze byliśmy razem
I co z tego
Dałeś mi prawdziwy popis życiowej gry
Na tej scenie nie chcę nigdy więcej grać
Jeszcze dokoła słychać Twój śmiech,
czuję zapach Twój, egzotyczny kwiat.
Siedzę znów sam, tak potwornie sam
Nieudało się, wszystko nie tak.
Nie wiem sam, odwagi mi brak.
To nie jest grzech, to nie jest grzech
Onieśmielony tak
Milczę wciąż, milczę wciąż.
Dzikość w moim sercu, nawet nie wiesz jak
Trudno zdusić ją, ukryć - ciężko tak.
Obłęd w moim sercu. Boże pomóż mi!
Złamać strach, złamać wstyd!
Jutro odważę się ten pierwszy raz...
Jeszcze dokoła echo Twych słów.
Czuję każdy nerw, bicie Twego serca.
Znów jestem sam, tak potwornie sam,
Chociaż kocham Cię, wszystko nie tak.
Dzikość w moim sercu...
W labiryncie ulic odnalazłem Cię,
O wiem, jak się bałaś.
Skąd uciekłaś - nie wiem, w ten koszmarny dzień
Jak lód na Twojej twarzy.
Tak to Twój ojciec pijany miotał przekleństw grad
Gdy kopniakami wymierzał karę za Twój grzech.
Buty, pięści, pas,
Buty, pięści, pas,
"Mała suko, tylko o tym milcz, co tatuś zrobił Ci!"
W labiryncie ulic...
Tak to Twój ojciec...