Zawsze byliśmy razem, a teraz co
Twój wróg, moim był i co z tego
Szanowałem uczucie twe
Do dziewczyny, której nie znałem ooo.....
To była przyjaźń - odpowiedz mi
To była przyjaźń - czy tylko popis życiowej gry
Pamiętam podwórko i szkołę
Pierwsze wyprawy po dobro i zło oo....
Zawsze mówiłeś, nie przejmuj się oo....
Miłość to bzdura, a życie
To dla nich, to gra
Długo tak myślałem, ale w końcu czas
Czas pozwolił wybrać, przemyśleć jeszcze raz
Twoje przekonania, nawet i wiarę w to, że
W życiu tylko człowiek liczy się
Szukałem kiedyś minionych dni
Wspomnienie drogę wskazało mi
Stoję jeszcze w progu zatrzaśniętych drzwi
Słyszę jeszcze słowa, nie istotne już
Bo na scenie życia kiepski aktor grał
Choć to mogła wielka sztuka być
To, to mogła być sztuka, o nie...
Zawsze, zawsze byliśmy razem
I co z tego
Dałeś mi prawdziwy popis życiowej gry
Na tej scenie nie chcę nigdy więcej grać
Nie chcę litości, nie pocieszaj mnie.
To dla mnie jest ten krzyż i ja go muszę nieść.
I nie mów mi, że rozumiesz.
Puste słowa nie znaczą nic.
Nie, nie ty nie wiesz, bo skąd masz wiedzieć
czym jest ciemność, która mnie otacza,
wieczny mrok, znienawidzony mrok
i w jego głębi duszący strach.
Jeden dzień skąpany w strudze słońca,
Pełen barw jeden dzień...
Czy to tak dużo, o tak dużo proszę?
Jeden zwykły dzień.
Pamiętam jak, jak chciało mi się żyć,
jak bardzo cieszył każdy świt.
Nagle przerwany kolorowy film,
zgasły światła, nastała noc.
Jak wyglądasz? Skąd to wiedzieć mam.
Twój głos i zapach - to jedyne znam.
Co z nami będzie? A co może być
Kiedy ciemność zatrzasnęła drzwi?
Jeden dzień skąpany w strudze słońca...
Te same mury od rana
Te same stoły odrapane
Te same twarze, te same słowa
Od lat już bardzo dobrze znane
To samo miejsce już od lat
Ci sami ludzie obok Ciebie
Twój mały półprywatny świat
Czy tylko Twój, Ty nie wiesz
Nie wiesz nie, czy tylko Twój
Ty nie wiesz nie
Z nadzieją patrzysz na kufla dno
Zostało jeszcze trochę piany
Tam Afrodytę wypatrzyć chcesz
Lecz wzrok Twój już pijany
I znów wychodzisz z piany pijany
Z przybitą do ramion głową
Szukasz gdzieś wyjścia lecz
Wokół ściany zamknięte w krąg
Zamknięte w krąg
Z nadzieją patrzysz na kufla dno...
I znów wychodzisz z piany pijany...