Jestem sobie prawdą
Fałszem i zagadką też
Jestem sobie ojcem
Sobie matką, sobie bratem
Szatanem jestem złym
Aniołem z aureolą
Wrogiem i kochankiem
Aktorem z ulubioną rolą
Dopełnieniem świata
Oceanem, pustą szklanką
Jestem i wyrokiem
Nawet sędzią, nawet katem
Nawet katem jestem ja
Jestem, jestem wszystkim
Nawet Bogiem
Tylko sobą być
Sobą być nie mogę o... nie...
Ciagle jestem między jawą a snem,
nie wiem kiedy kończy, zaczyna się dzień.
Nie wystarczy papieros ani wódki łyk
abym mógł uwolnić głowę od myśli
Okryty nocą miasta cichy grób.
Odnaleźć ciebie to będzie cud.
Niebo wali się na głowę, ziemia lekko drży.
Znowu będę krążył wokół twoich drzwi
Czy jestem tylko po to żeby gonić Cię?
Biegnę, biegnę, gonię Twój cień,
jestem po to by za Tobą biec.
Biegnę, biegnę, biegnę, gonię Twój cień,
jestem po to by za Tobą biec.
Dokąd jadę nie wiem, nie wiem sam.
Deszcz jak muzyka o szyby auta cicho gra.
Światła dzielą mnie od nocy, deszcz od ramion Twych
Znowu będę krążył wokół Twoich drzwi.
Czy jestem tylko po to żeby gonić Cię?
W labiryncie ulic odnalazłem Cię,
O wiem, jak się bałaś.
Skąd uciekłaś - nie wiem, w ten koszmarny dzień
Jak lód na Twojej twarzy.
Tak to Twój ojciec pijany miotał przekleństw grad
Gdy kopniakami wymierzał karę za Twój grzech.
Buty, pięści, pas,
Buty, pięści, pas,
"Mała suko, tylko o tym milcz, co tatuś zrobił Ci!"
W labiryncie ulic...
Tak to Twój ojciec...