Skąd się wziął nie wie nikt

Czarna skóra krucze włosy
Smutbny wzrok, ponury miał wzrok
Za barem siadł pociągnął piwa łyk
Jego głos donośny był
Mocny głos spod ziemi głos

Czujny bądź
Kiedy słychać kruka głos
Ten głos
Czujny bądź
Kiedy słychać kruka głos
Ten głos

Opowiadał historie nam
Pełne bólu, krwi i ran
Mówił : "Ludzie zło puka do bram"
Przestań krakać przerwałem mu
W naszym mieście bezpiecznie jest
Nie strasz nas nie słucha Cię nikt

Uważaj bo słychać kruka głos
Ten głos
Czujny bądź kiedy słychać kruka głos
Ten głos

Już nie mam przyjaciół mych
Zimna noc zabrała ich
Miasto groźną teraz ma twarz
Ulicami rządzą przemoc i strach
Przemoc i strach

Opowiadał historie nam
Pełne bólu, krwi i ran
Mówił nam : "Zły puka do bram"
Przestań krakać przerwałem mu
W naszym mieście bezpiecznie jest
Nie strasz nas nie słucha Cię nikt

Czujny bądź
Kiedy słychać kruka głos
Ten głos
Uważaj bo słychać kruka głos
Ten głos

Czujny bądź
Kiedy słychać kruka głos
Ten głos
Uważaj bo słychać kruka głos
Ten głos

Opowiadał historie nam
Pełne bólu, krwi i ran
Mówił : "Ludzie zło puka do bram"


Zerwałem z tym, co przeszkadza mi wierzyć 

w prawdę i fałsz, kłamstwo i grzech.
Zerwałem z tym niepotrzebnym snem,
z tym co wzięło mnie. Z niepotrzebnym snem.

Wybacz Boże, dotknij mnie dłonią swą.
Tuż za mną cień, jak odnaleźć się.
Chcę pogadać znów, cholernie zino tym
którzy wędrują sami.
W sercach mróz, słychać ludzi wokół,
gdzieś w ciemności światło...
Boże spraw, bym zobaczyć mógł
jakiś znak,
zobaczyć mógł
jakiś znak.

Zerwałem z tym co przeszkadza mi wierzyć
w prawdę i fałsz, zerwałem z tym.

Wybacz Boże, dotknij mnie dłonią swą...