Mam, mam już tego dość			
Po, co no po co mi to wszystko
Hotele, szpan, rywale a potem strach
Że runie, no runie to wszystko
I znowu zostanę sam
Nie wiem kogo słuchać, tylu doradców wokół siebie mam
Niektórzy mówią, że mnie kochają, lecz tak
Lecz tak naprawdę kochają szmal

Któregoś dnia rzucę to wszystko
I wyjdę rano niby po chleb
Wtedy na pewno poczuję się lepiej
Zostawię za sobą ten zafajdany świat
Napełnię olejem pustą głowę
I wrócę tam, na aleję pełną róż
Czasem płaczę, bo chce mi się płakać
Wtedy czuję, że uchodzi ze mnie zło
Czasem płaczę, bo chce mi się płakać
Wtedy czuję, że uchodzi ze mnie zło
Mam, mam już tego dość
Muszę w końcu wrócić tam, gdzie wszyscy byli
Zawsze kochali, czasem grzeszyli
Po prostu żyli tak z dnia na dzień
Tylko czy oni tam jeszcze wszyscy są
Czy jeszcze jest aleja pełna róż
Tylko czy oni tam jeszcze wszyscy są
Czy jeszcze jest aleja pełna róż


Kiedyś, przez drogę przebiegł mi dziki, płowy kot
Wtedy to właśnie zrozumiałem, że
Że wielką szansę mam
Szansę na swą własną drogę
Na to, by sobą być

Żona wręcz przeraziła się, gdy
Powiedziałem jej, że
Że nigdy już nie pójdę z nią
Nie, nie pójdę nigdzie z nią

Człowieku, co się z tobą dzieje
Zastanów się o....
Ale ja już byłem tam, skąd tylko dziki kot
Właśnie ten, co drogę zabiegł mi
Mą szansą był, właśnie ten
Człowieku, co się z tobą dzieje
Zastanów się